Category Archives: Prezenty

monster-1274725_1920

Dlaczego zabawki są fajne albo nie, czyli co ojciec kupi córce na Dzień Dziecka

By | Prezenty | No Comments

Awantura przy ladzie

Zdarza się, że zwykłe wyjście z dzieciakami do osiedlowego sklepu po chleb i masło może skończyć się powiększeniem rachunku w kasie o dodatkowe drobnostki kupione pod wpływem magicznego „Tato, kupis? Proszę…”. Doskonale znam to z autopsji. Zanim jednak te magiczne zachciewajki znajdą się w koszyku trwają krótkie pertraktacje, w których zazwyczaj padają pytania sugerujące odmowę w postaci:

– Córciu, po co Ci to, przecież już to masz.
– A co Ty z tym zrobisz?
– Przecież nie lubisz tego.

Odpowiedzią na nie zawsze jest „TATO, PROSZĘ !!!”. Do małych „naciągaczy” nie docierają informacje o tym, że taką książeczkę już mamy albo że cukierki psują zęby. TATO PROSZĘ!!! W tym małym „sporze” z dziećmi jesteś na straconej pozycji, bo złamiemy im serce albo mózg. Jeżeli nie kupimy „wszystkiego”, będziemy patrzyli na minę małej istot, której nasza stanowczość przy kasie sklepowej zawaliła życie i już nigdy (przez najbliższe pół godziny) nie będziesz dla nich idealnym ojcem.

A jeżeli kupimy, to:
– pokażemy że mogą mieć wszystko za nic, a to nieprawda
– po powrocie do domu usłyszymy od żony magiczne „Po co Ty im to kupiłeś? Bo chciały? Niedługo nas…ą Ci na głowę bo też będą chciały, a Ty będziesz im bił brawo”. I ma tu dużo racji, bo relacje córka – ojciec po prostu takie są, nasze małe księżniczki robią z nami co tylko chcą.

monster-1274725_1920Zabawki fajne czy nie

Nie łudzę się, że to się zmieni po jednej czy dwóch rozmowach, ale bardzo wierzę, że czasem to się „uspokoi” i nasze dzieciaki będą bardziej rozważne w temacie zakupów. Trzeba tylko trochę z nimi popracować.

Dzieciom trzeba tłumaczyć od małego, że nie można mieć wszystkiego na zawołanie, że trzeba się wysilić, popracować, pokombinować by coś zdobyć. Że wysiłek się opłaci, ponieważ większą satysfakcję mamy kiedy szanujemy rzeczy, na które zapracujemy. Że ilość nie idzie w parze z jakością. I nie chodzi o to, aby dzieci od małego wysyłać do pracy. Ważne, żeby uczyć je cierpliwości i konsekwencji podejmowanych wyborów. Obserwujmy je i pracujmy z nimi tak, aby nie były ślepymi konsumentami, bo w końcu na widok reklamy nawozu do trawników powiedzą – łooo chce to. Uświadamiajmy im w prostych codziennych sytuacjach, że kupujemy wtedy, kiedy faktycznie czegoś potrzebujemy. Że nie potrzebny im kolejny miś bo już taki mają , że „ta” lalka różni się od tych, które ma tylko opakowaniem.

Nie chcę, żeby ktoś zrozumiał to opacznie i potraktował ten wpis jako wypowiedzenie wojny zabawkom. Nie. Zabawki są potrzebne, wręcz niezbędne. Zabawki kojarzą nam się z dzieciństwem. Fajna zabawka, to taka, którą będziemy pamiętać zawsze. Taka, której wspomnienie przenosi nas w czas beztroskiej radości i wiecznego banana na gębie. Fajna zabawka to taka, z którą nasze pociechy będą bawiły się nie tylko 3 dni od dostania, fajna zabawka nie leży non stop w szafie ani pod łóżkiem, nie kurzy się. Fajna zabawka nie stoi w szeregu obok innych „fajnych zabawek”. Fajna zabawka z naszymi dzieciakami je, śpi, może pływa, odrabia lekcje, spędza z nimi mnóstwo czasu. Non stop o niej myślą, a jeżeli jest lekko zużyta to świadczy tylko o tym, że jej stopień fajności jest naprawdę wysoki.

Wybór zabawek to coś więcej niż odfajkowanie „kup prezent” z okazji Dnia Dziecka albo imprezy urodzinowej. Równie dobrze kupując coś bez zastanowienia możesz podczas składania życzeń powiedzieć – Masz i odpieprz się. Kupowanie dla samego kupowania nie ma żadnego sensu. Tu nie obowiązuje zasada, kupić, dać, zapomnieć. Przecież te zabawki czemuś służą, mogą uczyć, rozwijać, pomóc w rozładowywaniu emocji, kształcić ale przed wszystkim ułatwiają nam nawiązywanie i pogłębianie relacji z naszymi skrzatami. Pomagają nam poznać dziecko, jego pasje, radości i zmartwienia, spędzać wspólnie czas, który jest najcenniejszym prezentem.

Jak wybrać?

11861017536_33c038b362_cNasze dzieciaki, tak jak i my bombardowani jesteśmy reklamami informującymi nas o „niezbędności” posiadania takiego czy innego produktu. Idziemy do sklepu a tam jeszcze gorzej. Stoimy przy wielkiej półce gdzie co druga zabawka w mega kolorowym opakowaniu uśmiecha się i mówi PROMOCJA. Wszystko to kłębi się w głowie naszego małolata i mówi – UUUUU, jestem tutaj, kup mnie! Dziecko przy takim chaosie informacji, chce wszystko, ciężko mu się zdecydować. I tutaj naszą rolą jest aby mu pomóc podjąć decyzję.

Przykładowo, zbliża się dzień dziecka. To nasz obowiązek, aby świętować ten ważny dla niego dzień. Zastanawiamy się na prezentem. Podczas oglądania dobranocki z reklam dowiadujemy się, że samych rodzajów klocków jest 800. Zostaliśmy zbombardowani informacjami o klockach, świecące klocki, latające klocki, gadające klocki, tańczące klocki, klocki które rysują, klocki które chodzą, no po prostu istna armia wszystko robiących klocków. Sam zgłupiałeś, a co dopiero dziecko. W jego małej głowie pojawił się opcja, że chciałoby mieć klocki. Ale ta decyzja jest podyktowana reklamą. Ono jeszcze nie wie, że faktycznie chce te klocki, pod wpływem dobrze napisanej i nakręconej reklamy wydaje mu się, że chce je mieć i to nie konkretne. Wszystkie, które widziało w telewizji.

Nie kupujmy mu wszystkich zestawów od razu. Wytłumaczmy, że warto zadecydować się na jeden zestaw. Kupmy, rozłóżmy, zbudujmy razem. Zobaczymy co wydarzy się dalej. Czy się tym bawi, czy sprawia mu to frajdę, czy Wam to sprawia frajdę. Może się okazać, że Wasz szkrab ma wielki potencjał do tego, żeby zostać małym kreatywnym architektem i konstruktorem. Zamiast zbudowania zamku, który był w zestawie, zmajstrował helikopter i dodatkowo jeszcze czołg. Ekstra, wiemy że lubi budować. Przy najbliższej okazji będziemy mogli kupić inny zestaw, może z żołnierzami? A może okazać się, że dziecko wcale nie lubi klocków, że woli zupełnie coś innego. Też super, wiemy że konstruowanie to zupełnie nie ta bajka. Że pomimo nowej zabawki, bawi się zupełnie innym gadżetem.

Co z pieniędzmi?

Kolejnym ważnym aspektem prezentów to jego finansowanie. Co zrobić, kiedy mamy 100% pewność co do zakupu prezentu, ale jest on za drogi i trochę nam do niego brakuje? Nie kredytujmy się! Porozmawiajmy z babcią, dziadkiem, ciocią wujkiem i innymi, którzy mają zamiar dać coś naszym pociechom i zrzućmy się na mega fajny prezent. Taki, który wywoła mega wielka radość na ustach nie tylko dzieci, ale również Waszych. Czy w prezentach nie chodzi przypadkiem to aby spełnić radość osobie obdarowywanej? :) Czy jak widzicie dzieciaka, który na widok prezentu mówi „Zawssse chciałem to miec” to nie sprawia Wam to radości? Mi zawsze.

Tutaj mały apel, zwłaszcza do babć, dziadków cioć i wujków!  Jak nie dacie osobnego prezentu tylko od Was to nie znaczy, że jesteście gorsi. Jesteście najlepszymi dziadkami, babciami, ciociami i wujkami. Jeżeli wydaje się Wam, że wnuczek/wnuczka chce to mieć, bo wspomniało o tym podczas ostatniej zabawy, to nie znaczy, że dalej tak jest. Może już nie chce tej lalki, tylko zmieniło zdanie i chcę odkurzacz dla dzieci. A może mama i tata rozmawiali z dzieckiem i uzgodnili wspólnie, że „to coś” coś chcecie kupić nie jest dziecku potrzebne i uzgodnili że oszczędzają na coś innego. Nie róbcie mu mętliku, nie siejcie zamętu.

9130985076_6fda7682fe_c

 P.S. Pamiętajcie, zabawki to tylko gadżety, które z czasem się zużyją, zepsują, a na koniec i tak każdy z nich wyrośnie. Jednak emocje i wspomnienia o nich zostaną na zawsze. Dbajcie o to, abyście byli w tych wspomnieniach.

Group of five happy children jumping on meadow.

Sezon prezentów komunijnych

By | Prezenty | No Comments

Sezon prezentów komunijnych – czas START. Oferty i promocje w każdym sklepie. Wchodzisz do jednego, potem do drugiego i dalej nie wiesz co właściwie wybrać. Medalik kupiła babcia, wujek zarezerwował rower. Jak nie zdublować prezentu i kupić właściwy ?

Za dwa tygodnie maj, czyli sezon pierwszych komunii świętych rusza pełną parą. Zanim się obejrzysz skrzynki pocztowe, będą wypełnione kolorowymi gazetkami z super okazjami i inspiracjami na prezenty komunijne. Jeśli myślałeś, że kupowanie prezentów dla znajomych to wyzwanie, to spróbuj wywołać uśmiech dziewięciolatka dając mu grę komputerową, którą już ma i przeszedł wszystkie levele – dwa razy. Chciałeś dobrze, a wyszło jak zwykle.

Zanim zabierzemy się za wertowanie kolorowych czasopism i błąkać między sklepowymi regałami warto po prostu porozmawiać z rodzicami i zapytać czym interesują się teraz dzieciaki i stworzyć listę pomysłów. W końcu radość jest podwójna kiedy cieszysz się Ty i obdarowywany.  Beztroskie czasy kiedy my byliśmy dziećmi już minęły i niekoniecznie to co było modne 15 lat temu jest i dziś. Kiedyś najczęściej kupowanymi prezentami były medaliki lub rowery górskie. Dzisiaj stawiamy na bardziej nowoczesne prezenty.

8720604364_85c5931a14_z

Gdzie najczęściej szukamy prezentów komunijnych? Głównie w internecie. Badamy trendy, patrzymy na ceny i pytamy znajomych. Bez dwóch zdań na topie są dzisiaj różnego rodzaju elektroniczne gadżety. Taki dron na przykład. To zabawka nie tylko dla małych ale i dużych, wspólne wyjście z dzieciakami do parku sprawdzić jak wygląda czubek drzewa z lotu ptaka, czemu nie ?

16916056866_b5752f7a9f_z

Jest taki prezent, który nigdy nie wyjdzie z mody – kasa. Warto się zastanowić czy dawanie gotówki dziewięciolatkowi to do końca dobry pomysł. Może zamiast ścigać się z resztą gości kogo stać na droższy prezent warto porozmawiać z rodzicami i skrzyknąć się na jeden naprawdę fajny gadżet. Według raportu zrobionego kiedyś przez porównywarkę cen nokaut.pl największą popularnością wśród prezentów komunijnych cieszy się głównie elektronika. Dobrym rozwiązaniem, które sprawi na pewno dużą frajdę będzie konsola Sony Xbox z Kinectem, która umożliwia grę w ruchu, a nie tylko siedzenie na kanapie z padem w ręku. Innym prezentem który cieszy się równie dużym wzięciem jest laptop, oprócz rozrywki może posłużyć jako pomoc naukowa i pozytywnie wpływać na rozwój dziecka. Wśród komunijnych hitów nie może na pewno zabraknąć tabletów, oprócz słuchania muzyki i gier, dostępny jest szeroki wybór różnego rodzaju aplikacji edukacyjnych. Dużą popularnością wciąż cieszą się smartfony, to dobry moment, aby sprezentować pierwszy telefon. Kolejno na liście pojawiają się aparaty cyfrowe. Dzieci często mają już upatrzony konkretny prezent, warto iść tym tropem i zapytać trzecioklasistę co tak naprawdę chciałby dostać.

16053484998_a726592b93_b

A jeśli nie elektronika to co ? Jest kilka ciekawych i mniej standardowym pomysłów. Niby wiesz co jest teraz na topie, ale wbrew pozorom trafić w dziecięcy gust jest ciężko. Dzieciak lubi bawić się w małego odkrywcę, a letnie noce spędzać pod namiotem w ogrodzie? Idealnym rozwiązaniem będzie sprezentowanie wakacyjnego obozu przetrwania. Jeśli marzą mu się podróże, teraz małe potem duże to zafunduj mu wraz z innymi kurs językowy. Pół pokoju w konikach My Little Ponny, od tapety po zasłonki? Trafisz wybierając dla swojej pociechy lekcje jazdy konnej, a kto wie może na 18-nastkę prawdziwego wierzchowca.

8571563711_0f2d3fe6ca_b

Pomysłów na prezent komunijny jest mnóstwo, więc przy wyborze powinniśmy pamiętać o dwóch rzeczach – musi się podobać i sprawiać frajdę. Jeśli mamy problem z wyborem skonsultujmy to z rodzicami, możliwe że już rozmawiali ze swoją pociechą i wiedzą dokładnie o czym marzy. Jeśli sam jesteś rodzicem i organizujesz przyjęcie komunijne, dużym ułatwieniem dla zaproszonych gości będzie lista pomysłów na prezent lub składka na jeden konkretny cel.

smartphone-technology-sugar-white

 

unnamed

Czy w publicznym celebrowaniu swojego szczęścia jest coś złego ?

By | Prezenty | No Comments

Wczoraj internet obiegła informacja #Blogogodach, bardzo interesującej inicjatywie realizowanej przez dwójkę blogerów Jakuba Prószyńskiego znanego jako PijaruKoksu i Dorotę Nowacką z bloga https://czechozydek.wordpress.com/. Kuba i Dorota odważyli się na bardzo nietypową akcję, którą nazwali Blogogody szerzej o całej inicjatywie możecie poczytać na specjalnym landing page’u.

Wczoraj akcja obiegła social media, dzisiaj dotarła na natemat.pl i znając media może mieć kontynuację w telewizji śniadaniowej. Z zaciekawieniem obserwuje przedsięwzięcie i trzymam za nie mocno kciuki. Niestety odbiór akcji przez „publikę”  jest mocno jednostronny, zwłaszcza w szeroko rozumianej „branżuni”, przeważają negatywne komentarze.

Ponieważ, cała sytuacja jest mocno powiązana z rynkiem, na którym chcemy działać, czyli z rynkiem ślubnym postanowiłem się nad nią trochę zastanowić.

Najłatwiej jest zhejtować

Tego, że akcja będzie budzić skrajne emocje para młoda na pewno się spodziewała, Jakub jest doświadczonym PR-owcem i na pewno znając „internetowe” realia wiedział, że pewna fala „hejtu” się wyleje. Jak duża, tego nigdy nie wiadomo. Mnie najbardziej boli to, jak wcześnie ta fala przyszła. Wiadomo, że najłatwiej jest krytykować i nie mam nic przeciwko konstruktywnej krytyce, jestem też w 100% za wolnością słowa. Jeżeli ktoś uważa, ktoś inny zrobił coś źle powinien mieć prawo wyrazić swoją opinię , a jak ma ochotę podzielić się nią w swoich mediach społecznościowych, droga wolna.  Problemem jest to, że podejmując się oceny dobrze by było zapoznać się z tematem, a trudno zapoznać się z tematem skoro wydarzenie nie miało jeszcze miejsca. Ludzie widząc tematy takie jak #blogerzy #sponsoring #ślub wyobrażają sobie, że w trakcie wypowiadania przysięgi będzie przerwa na czas dla sponsorów. Tymczasem do przysięgi jest jeszcze miesiąc i nie wierzę w to, że obecność brandów będzie w jakikolwiek sposób nachalna lub niestosowna.

Dlaczego oni to robią na pewno dla hajsu – sprzedali się

Wiele osób doszukuje się dziwnych powodów całej akcji, większość porusza kwestię finansową (sprzedali się) albo kwestię parcia na szkło (próba przebicia się do celebrytów). Tymczasem sprawcy zamieszania w zakładce „Dlaczego” bardzo jasno tłumaczą jakie były pobudki oraz co ich motywuje:

Mamy nadzieję, że stworzone przez nas materiały zainspirują Was do tego, żeby Wasz ślub również był niestandardowym wydarzeniem, o którym będzie się mówić.

Chcą zrobić coś fajnego, fajnego dla siebie, fajnego dla gości, fajnego dla obserwatorów. W tym wyjątkowym dniu chcą celebrować swoje szczęście z jeszcze szerszą publiką niż mogli by sobie na to pozwolić samodzielnie. Angażują w to partnerów, bo dzięki temu mogą zrobić coś fajnieszego niż bez ich udziału. Co w tym złego ?

Czy robią komuś krzywdę, czy obrażają czyjeś uczucia religijne czy ingerują w strefę czyjejś prywatności…. nie, po prostu robią publiczne wydarzenie z czegoś co i tak ma wymiar publiczny. Czy gdyby nie zdecydowali się się na oficjalny #hasztag i nie postawili dedykowanego Landing Page’a czy ktoś wierzy w to, że w trakcie samego wydarzenia nie publikowali by relacji z tego wydarzenia w swoich mediach społecznościowych? Napewno by to robili, bo tak robi teraz większość par młodych jak i samych gości weselnych. W trakcie miesięcy z magiczną literką „r” niedzielne i poniedziałkowe newsfeedy są zalewane relacjami z wesel, ale czy jest w tym coś złego.

Chroniczny ból dupy

Smutne jest to, że zdecydowana większość obserwatorów i komentatorów wylewa z siebie żółć aby poczuć się choć trochę lepszym. Smutne jest to, że tak łatwo nam przychodzi hejtować innych zamiast cieszyć się czyimś szczęściem. Podziwiam młodą parę za swoją odwagę. Osobiście sądzę, że oprócz chęci podzielenia się swoim szczęściem pomysłodawcy i aktorzy całego eventu, robią to co robią z czystej ciekawości, co z tego wyjdzie i za takie „cohones” pełen szacun.

Mam nadzieję, że w dyskusji na temat #blogogody pojawią się również te pozytywne opinie, bo nie przypominam sobie, żeby taki hejt pojawił się w momencie kiedy na antenie „na żywo”, ale jednocześnie na pewno z dużą rolą reżyserów całego wydarzenia brali swój ślub Krzystof Ibisz czy Michał Wiśniewski.