Dlaczego zabawki są fajne albo nie, czyli co ojciec kupi córce na Dzień Dziecka

Dlaczego zabawki są fajne albo nie, czyli co ojciec kupi córce na Dzień Dziecka

Awantura przy ladzie

Zdarza się, że zwykłe wyjście z dzieciakami do osiedlowego sklepu po chleb i masło może skończyć się powiększeniem rachunku w kasie o dodatkowe drobnostki kupione pod wpływem magicznego „Tato, kupis? Proszę…”. Doskonale znam to z autopsji. Zanim jednak te magiczne zachciewajki znajdą się w koszyku trwają krótkie pertraktacje, w których zazwyczaj padają pytania sugerujące odmowę w postaci:

– Córciu, po co Ci to, przecież już to masz.
– A co Ty z tym zrobisz?
– Przecież nie lubisz tego.

Odpowiedzią na nie zawsze jest „TATO, PROSZĘ !!!”. Do małych „naciągaczy” nie docierają informacje o tym, że taką książeczkę już mamy albo że cukierki psują zęby. TATO PROSZĘ!!! W tym małym „sporze” z dziećmi jesteś na straconej pozycji, bo złamiemy im serce albo mózg. Jeżeli nie kupimy „wszystkiego”, będziemy patrzyli na minę małej istot, której nasza stanowczość przy kasie sklepowej zawaliła życie i już nigdy (przez najbliższe pół godziny) nie będziesz dla nich idealnym ojcem.

A jeżeli kupimy, to:
– pokażemy że mogą mieć wszystko za nic, a to nieprawda
– po powrocie do domu usłyszymy od żony magiczne „Po co Ty im to kupiłeś? Bo chciały? Niedługo nas…ą Ci na głowę bo też będą chciały, a Ty będziesz im bił brawo”. I ma tu dużo racji, bo relacje córka – ojciec po prostu takie są, nasze małe księżniczki robią z nami co tylko chcą.

monster-1274725_1920Zabawki fajne czy nie

Nie łudzę się, że to się zmieni po jednej czy dwóch rozmowach, ale bardzo wierzę, że czasem to się „uspokoi” i nasze dzieciaki będą bardziej rozważne w temacie zakupów. Trzeba tylko trochę z nimi popracować.

Dzieciom trzeba tłumaczyć od małego, że nie można mieć wszystkiego na zawołanie, że trzeba się wysilić, popracować, pokombinować by coś zdobyć. Że wysiłek się opłaci, ponieważ większą satysfakcję mamy kiedy szanujemy rzeczy, na które zapracujemy. Że ilość nie idzie w parze z jakością. I nie chodzi o to, aby dzieci od małego wysyłać do pracy. Ważne, żeby uczyć je cierpliwości i konsekwencji podejmowanych wyborów. Obserwujmy je i pracujmy z nimi tak, aby nie były ślepymi konsumentami, bo w końcu na widok reklamy nawozu do trawników powiedzą – łooo chce to. Uświadamiajmy im w prostych codziennych sytuacjach, że kupujemy wtedy, kiedy faktycznie czegoś potrzebujemy. Że nie potrzebny im kolejny miś bo już taki mają , że „ta” lalka różni się od tych, które ma tylko opakowaniem.

Nie chcę, żeby ktoś zrozumiał to opacznie i potraktował ten wpis jako wypowiedzenie wojny zabawkom. Nie. Zabawki są potrzebne, wręcz niezbędne. Zabawki kojarzą nam się z dzieciństwem. Fajna zabawka, to taka, którą będziemy pamiętać zawsze. Taka, której wspomnienie przenosi nas w czas beztroskiej radości i wiecznego banana na gębie. Fajna zabawka to taka, z którą nasze pociechy będą bawiły się nie tylko 3 dni od dostania, fajna zabawka nie leży non stop w szafie ani pod łóżkiem, nie kurzy się. Fajna zabawka nie stoi w szeregu obok innych „fajnych zabawek”. Fajna zabawka z naszymi dzieciakami je, śpi, może pływa, odrabia lekcje, spędza z nimi mnóstwo czasu. Non stop o niej myślą, a jeżeli jest lekko zużyta to świadczy tylko o tym, że jej stopień fajności jest naprawdę wysoki.

Wybór zabawek to coś więcej niż odfajkowanie „kup prezent” z okazji Dnia Dziecka albo imprezy urodzinowej. Równie dobrze kupując coś bez zastanowienia możesz podczas składania życzeń powiedzieć – Masz i odpieprz się. Kupowanie dla samego kupowania nie ma żadnego sensu. Tu nie obowiązuje zasada, kupić, dać, zapomnieć. Przecież te zabawki czemuś służą, mogą uczyć, rozwijać, pomóc w rozładowywaniu emocji, kształcić ale przed wszystkim ułatwiają nam nawiązywanie i pogłębianie relacji z naszymi skrzatami. Pomagają nam poznać dziecko, jego pasje, radości i zmartwienia, spędzać wspólnie czas, który jest najcenniejszym prezentem.

Jak wybrać?

11861017536_33c038b362_cNasze dzieciaki, tak jak i my bombardowani jesteśmy reklamami informującymi nas o „niezbędności” posiadania takiego czy innego produktu. Idziemy do sklepu a tam jeszcze gorzej. Stoimy przy wielkiej półce gdzie co druga zabawka w mega kolorowym opakowaniu uśmiecha się i mówi PROMOCJA. Wszystko to kłębi się w głowie naszego małolata i mówi – UUUUU, jestem tutaj, kup mnie! Dziecko przy takim chaosie informacji, chce wszystko, ciężko mu się zdecydować. I tutaj naszą rolą jest aby mu pomóc podjąć decyzję.

Przykładowo, zbliża się dzień dziecka. To nasz obowiązek, aby świętować ten ważny dla niego dzień. Zastanawiamy się na prezentem. Podczas oglądania dobranocki z reklam dowiadujemy się, że samych rodzajów klocków jest 800. Zostaliśmy zbombardowani informacjami o klockach, świecące klocki, latające klocki, gadające klocki, tańczące klocki, klocki które rysują, klocki które chodzą, no po prostu istna armia wszystko robiących klocków. Sam zgłupiałeś, a co dopiero dziecko. W jego małej głowie pojawił się opcja, że chciałoby mieć klocki. Ale ta decyzja jest podyktowana reklamą. Ono jeszcze nie wie, że faktycznie chce te klocki, pod wpływem dobrze napisanej i nakręconej reklamy wydaje mu się, że chce je mieć i to nie konkretne. Wszystkie, które widziało w telewizji.

Nie kupujmy mu wszystkich zestawów od razu. Wytłumaczmy, że warto zadecydować się na jeden zestaw. Kupmy, rozłóżmy, zbudujmy razem. Zobaczymy co wydarzy się dalej. Czy się tym bawi, czy sprawia mu to frajdę, czy Wam to sprawia frajdę. Może się okazać, że Wasz szkrab ma wielki potencjał do tego, żeby zostać małym kreatywnym architektem i konstruktorem. Zamiast zbudowania zamku, który był w zestawie, zmajstrował helikopter i dodatkowo jeszcze czołg. Ekstra, wiemy że lubi budować. Przy najbliższej okazji będziemy mogli kupić inny zestaw, może z żołnierzami? A może okazać się, że dziecko wcale nie lubi klocków, że woli zupełnie coś innego. Też super, wiemy że konstruowanie to zupełnie nie ta bajka. Że pomimo nowej zabawki, bawi się zupełnie innym gadżetem.

Co z pieniędzmi?

Kolejnym ważnym aspektem prezentów to jego finansowanie. Co zrobić, kiedy mamy 100% pewność co do zakupu prezentu, ale jest on za drogi i trochę nam do niego brakuje? Nie kredytujmy się! Porozmawiajmy z babcią, dziadkiem, ciocią wujkiem i innymi, którzy mają zamiar dać coś naszym pociechom i zrzućmy się na mega fajny prezent. Taki, który wywoła mega wielka radość na ustach nie tylko dzieci, ale również Waszych. Czy w prezentach nie chodzi przypadkiem to aby spełnić radość osobie obdarowywanej? :) Czy jak widzicie dzieciaka, który na widok prezentu mówi „Zawssse chciałem to miec” to nie sprawia Wam to radości? Mi zawsze.

Tutaj mały apel, zwłaszcza do babć, dziadków cioć i wujków!  Jak nie dacie osobnego prezentu tylko od Was to nie znaczy, że jesteście gorsi. Jesteście najlepszymi dziadkami, babciami, ciociami i wujkami. Jeżeli wydaje się Wam, że wnuczek/wnuczka chce to mieć, bo wspomniało o tym podczas ostatniej zabawy, to nie znaczy, że dalej tak jest. Może już nie chce tej lalki, tylko zmieniło zdanie i chcę odkurzacz dla dzieci. A może mama i tata rozmawiali z dzieckiem i uzgodnili wspólnie, że „to coś” coś chcecie kupić nie jest dziecku potrzebne i uzgodnili że oszczędzają na coś innego. Nie róbcie mu mętliku, nie siejcie zamętu.

9130985076_6fda7682fe_c

 P.S. Pamiętajcie, zabawki to tylko gadżety, które z czasem się zużyją, zepsują, a na koniec i tak każdy z nich wyrośnie. Jednak emocje i wspomnienia o nich zostaną na zawsze. Dbajcie o to, abyście byli w tych wspomnieniach.

Comments

comments

Powiązane posty: