Monthly Archives: Wrzesień 2015

absolutely_free_photos-original_photos-purse-money-5472x3648_22612-e1442499981761

5 sposobów jak zebrać pieniądze na określony cel.

By | Oszczędzanie | No Comments

Skąd wziąć pieniądze na te wszystkie wspaniałe rzeczy z których stworzyliście swoje iWishe?

Niestety, same się tam nie pojawią. Najlepiej jest wziąć sprawy w swoje ręce i dopilnować realizacji naszych marzeń za pomocą oszczędzania. Oto kilka prostych porad, jak oszczędzać i odkładać pieniądze na swoje iWishe.

  1. Załóż zlecenie stałe w Twoim banku.

O oszczędzaniu łatwo zapomnieć. Rachunki do zapłacenia, zakupy do zrobienia… i nagle nie ma z czego odłożyć. „Rozeszły” się nam pieniądze i nawet nie wiemy, kiedy.

Co innego, jeśli ustawimy w banku zlecenie stałe (czasami nazywane przelewem cyklicznym) – nie musi to być duża kwota, ważna jest regularność wpłat – i iWish będzie powoli się realizował bez konieczności pamiętania o nim.

krok1+2

Z tymi danymi możesz ustawić zlecenie stałe przez internet w aplikacji Twojego banku (możesz też zrobić to osobiście w siedzibie). Ustaw cykliczny przelew na przykład 3go każdego miesiąca na konkretną kwotę a pieniądze będą automatycznie trafiać na Twojego iWisha.

Może to być 20, 50, 100 zł z każdej wypłaty. To regularność wpłat pomaga Ci szybciej uzbierać na swój cel.

  1. Rozliczaj się ze znajomymi.

Macie tak, że idziecie ze znajomymi na miasto, jecie w restauracji i przy dzieleniu kosztów a to brakuje drobnych, a to ktoś woli zapłacić kartą i robi się zamieszanie? No właśnie.

Rozliczanie się ze znajomymi bywa kłopotliwe, ale można go użyć do realizacji swoich marzeń. Zamiast oddawać Ci drobne kwoty, których zazwyczaj i tak nie zauważasz, mogą te pieniądze przekazać na iWisha, na którego zbierasz. Pomyśl, o ile bliżej spełnienia byłoby Twoje życzenie, gdyby za każdym razem, kiedy znajomy jest Ci winien 10 czy 20 zł te pieniądze trafiałyby na Twojego iWisha?

black-and-white-people-bar-men

  1. Stwórz swój rytuał oszczędzania.

Wspominaliśmy już o tym bardzo skutecznym i niezwykle przyjemnym sposobie oszczędzania. Czasami nie wystarcza ustalenie konkretnego celu, na który oszczędzamy – potrzebujemy dodatkowej motywacji. Możemy w takiej sytuacji sprawić, by oszczędzanie było nagrodą. Wpłacaj sobie pieniądze za każde ustalone przez Ciebie osiągnięcie – jeśli biegasz, wpłacaj za każde X przebiegniętych kilometrów. Jeśli masz bloga albo kanał na YouTube, nagradzaj się za subskrypcje albo wyświetlenia. Jeśli się uczysz, dawaj sobie motywację do walki o lepsze oceny albo świętuj każdy zdany egzamin przelewem na wymarzoną rzecz. Taki „rytuał” czy zwyczaj oszczędzania wchodzi w krew i nie zapomina się w ten sposób o oszczędzaniu i co ważniejsze, działa w obie strony – motywuje zarówno do oszczędzania jak i do hobby lub czynności, którą wykonujemy.

  1. Wykorzystaj pieniądze zaoszczędzone na niezdrowych nawykach.

Rzucasz palenie? Pijesz mniej kawy? Przerzucasz się na rower? Super, zaoszczędzasz te przykładowe 50 zł tygodniowo, czyli 200 zł miesięcznie. Zazwyczaj nawet tych pieniędzy nie widzisz, bo się rozchodzą. Nie lepiej przeznaczyć je na nowy rower na przykład?

Zaoszczędzone pieniądze potrafią rozpłynąć się na bieżące wydatki i nie zauważamy nawet, ile ich zaoszczędzamy. Najlepiej przeznaczać je na konkretny cel, regularnie, żeby widzieć na własne oczy, ile dokładnie wydawaliśmy na nasze przyzwyczajenia czy nałogi. To naprawdę proste, w dodatku utwierdza nas w nowych, zdrowszych nawykach.

6a1b4fa03d4f436bc98228280da0492f

  1. Zbieraj kreatywnie.

Jeśli Twój iWish jest bardziej zachcianką niż inwestycją, może Ci być trudno przekonać drugą połówkę o sensowności wpłacania na niego. W takiej sytuacji trzeba myśleć kreatywnie.

Znajdź swojego przyjaciela od oszczędzania i dogadajcie się, żeby on też miał swojego iWisha na podobną kwotę co Twój. Znajomy wpłaca Ci na Twojego iWisha i w ramach „odwdzięczenia się” Ty wpłacasz jemu (najlepiej trochę więcej, żeby znajomy znowu wpłacił Ci na Twojego iWisha). I tak na przemian płacicie sobie aż do realizacji – w ten sposób wszyscy będą zadowoleni, bo iWish nie jest kupiony za Twoje pieniądze, tylko „od kolegi”.

Dzięki temu Twoja druga połówka nie będzie się denerwować, że kupiłeś/aś kolejny “bezsensowny gadżet” – to znajomi ufundowali, nie Ty :)

Zapewne jest jeszcze mnóstwo sposobów na oszczędzanie, każdy ma swoje triki i pomysły, jak realizować swoje marzenia.

Podziel się z nami Swoim sposobem na zbieranie pieniędzy na swoje marzenia!

unnamed

Czy w publicznym celebrowaniu swojego szczęścia jest coś złego ?

By | Prezenty | No Comments

Wczoraj internet obiegła informacja #Blogogodach, bardzo interesującej inicjatywie realizowanej przez dwójkę blogerów Jakuba Prószyńskiego znanego jako PijaruKoksu i Dorotę Nowacką z bloga https://czechozydek.wordpress.com/. Kuba i Dorota odważyli się na bardzo nietypową akcję, którą nazwali Blogogody szerzej o całej inicjatywie możecie poczytać na specjalnym landing page’u.

Wczoraj akcja obiegła social media, dzisiaj dotarła na natemat.pl i znając media może mieć kontynuację w telewizji śniadaniowej. Z zaciekawieniem obserwuje przedsięwzięcie i trzymam za nie mocno kciuki. Niestety odbiór akcji przez „publikę”  jest mocno jednostronny, zwłaszcza w szeroko rozumianej „branżuni”, przeważają negatywne komentarze.

Ponieważ, cała sytuacja jest mocno powiązana z rynkiem, na którym chcemy działać, czyli z rynkiem ślubnym postanowiłem się nad nią trochę zastanowić.

Najłatwiej jest zhejtować

Tego, że akcja będzie budzić skrajne emocje para młoda na pewno się spodziewała, Jakub jest doświadczonym PR-owcem i na pewno znając „internetowe” realia wiedział, że pewna fala „hejtu” się wyleje. Jak duża, tego nigdy nie wiadomo. Mnie najbardziej boli to, jak wcześnie ta fala przyszła. Wiadomo, że najłatwiej jest krytykować i nie mam nic przeciwko konstruktywnej krytyce, jestem też w 100% za wolnością słowa. Jeżeli ktoś uważa, ktoś inny zrobił coś źle powinien mieć prawo wyrazić swoją opinię , a jak ma ochotę podzielić się nią w swoich mediach społecznościowych, droga wolna.  Problemem jest to, że podejmując się oceny dobrze by było zapoznać się z tematem, a trudno zapoznać się z tematem skoro wydarzenie nie miało jeszcze miejsca. Ludzie widząc tematy takie jak #blogerzy #sponsoring #ślub wyobrażają sobie, że w trakcie wypowiadania przysięgi będzie przerwa na czas dla sponsorów. Tymczasem do przysięgi jest jeszcze miesiąc i nie wierzę w to, że obecność brandów będzie w jakikolwiek sposób nachalna lub niestosowna.

Dlaczego oni to robią na pewno dla hajsu – sprzedali się

Wiele osób doszukuje się dziwnych powodów całej akcji, większość porusza kwestię finansową (sprzedali się) albo kwestię parcia na szkło (próba przebicia się do celebrytów). Tymczasem sprawcy zamieszania w zakładce „Dlaczego” bardzo jasno tłumaczą jakie były pobudki oraz co ich motywuje:

Mamy nadzieję, że stworzone przez nas materiały zainspirują Was do tego, żeby Wasz ślub również był niestandardowym wydarzeniem, o którym będzie się mówić.

Chcą zrobić coś fajnego, fajnego dla siebie, fajnego dla gości, fajnego dla obserwatorów. W tym wyjątkowym dniu chcą celebrować swoje szczęście z jeszcze szerszą publiką niż mogli by sobie na to pozwolić samodzielnie. Angażują w to partnerów, bo dzięki temu mogą zrobić coś fajnieszego niż bez ich udziału. Co w tym złego ?

Czy robią komuś krzywdę, czy obrażają czyjeś uczucia religijne czy ingerują w strefę czyjejś prywatności…. nie, po prostu robią publiczne wydarzenie z czegoś co i tak ma wymiar publiczny. Czy gdyby nie zdecydowali się się na oficjalny #hasztag i nie postawili dedykowanego Landing Page’a czy ktoś wierzy w to, że w trakcie samego wydarzenia nie publikowali by relacji z tego wydarzenia w swoich mediach społecznościowych? Napewno by to robili, bo tak robi teraz większość par młodych jak i samych gości weselnych. W trakcie miesięcy z magiczną literką „r” niedzielne i poniedziałkowe newsfeedy są zalewane relacjami z wesel, ale czy jest w tym coś złego.

Chroniczny ból dupy

Smutne jest to, że zdecydowana większość obserwatorów i komentatorów wylewa z siebie żółć aby poczuć się choć trochę lepszym. Smutne jest to, że tak łatwo nam przychodzi hejtować innych zamiast cieszyć się czyimś szczęściem. Podziwiam młodą parę za swoją odwagę. Osobiście sądzę, że oprócz chęci podzielenia się swoim szczęściem pomysłodawcy i aktorzy całego eventu, robią to co robią z czystej ciekawości, co z tego wyjdzie i za takie „cohones” pełen szacun.

Mam nadzieję, że w dyskusji na temat #blogogody pojawią się również te pozytywne opinie, bo nie przypominam sobie, żeby taki hejt pojawił się w momencie kiedy na antenie „na żywo”, ale jednocześnie na pewno z dużą rolą reżyserów całego wydarzenia brali swój ślub Krzystof Ibisz czy Michał Wiśniewski.