займ на карту срочно без отказа с 18 лет

Stało się, w końcu. Pracowałem nad tym aby mogło się to udać przez blisko rok i w końcu marzenia się zmaterializowały. Od 1 lutego nie jestem już pracownikiem agencji reklamowej Vena Art. Pracuje na własny rachunek i w 100% mogę poświęcić się projektowi iWisher. To moja pierwsza okazja pracy na własny rachunek, dlatego pomysł aby to uwiecznić właśnie w formie bloga. Zapraszam do lektury.

Słowo wstępu

Chociaż ciężko mi uwierzyć w to, że będzie ten wpis czytać ktoś z poza kręgu moich znajomych to jednak na początku się przedstawię:

Cześć jestem Michał i robię internety, do tej pory robiłem je głównie w formie różnego rodzaju stron, aplikacji czy kampanii internetowych w agencji reklamowej w której pracowałem, a teraz robię wspólnie dwójką przyjaciół start-up-a iWisher czyli aplikację ułatwiającą finansowanie prezentów.

To moje trzecie podejście do blogowania i mam nadzieje, że tym razem będzie skuteczne, w dwóch pierwszych udało mi się wyprodukować maksymalnie 5-7 wpisów i później z braku czasu blog naturalnie umierał. Tym razem postanowiłem założyć sobie bardzo konkretny harmonogram wydawniczy. Piszę raz w tygodniu, w niedzielę wieczorem, podsumowując to co w zeszłym tygodniu udało mi się zrealizować, znaleźć lub po prostu jakie mam przemyślenia, którymi chcę się z Wami drodzy czytelnicy podzielić. W zeszłym tygodniu działo się sporo także kilka akapitów, o przemyśleniach młodego przedsiębiorcy.

Formalności

Nigdy nie miałem talentu do papierów, nie lubię papierologii przeraża mnie i denerwuje dlatego zawsze starałem to jak najdalej od siebie odepchnąć, ale w tym tygodniu sytuacja mnie zmusiła i  zakładałem zarówno działalność gospodarczą jak i spółkę z o.o..

Jeżeli chodzi o zakładanie działalności gospodarczej to jest ono zdecydowanie mniej bolesne. Moja rada jeżeli chcesz założyć działalność najpierw znajdź księgową a dopiero później rób cokolwiek. Ja skorzystałem z usług koleżanki z liceum, której usługi gorąco polecam, bezproblemowo wypełniła mi druk do CEIDG i pokierowała gdzie co mam złożyć. Mityczne „jedno okienko” w urzędzie jest faktem, pod warunkiem, że masz księgową, której dasz odpowiednie pełnomocnictwa i założysz sobie „profil zaufany” epuapie aby wszystkie kwestie móc załatwiać poprzez internet.

Ze spółką z o.o. już nie jest tak ciekawie góra dokumentów, która w moim odczuciu nie ma zupełnie sensu. Aby założyć spółkę podpisuje się tak zwaną umowę spółki , która zawiera wszystkie informacje o poszczególnych organach: wspólnikach, radzie nadzorczej i zarządzie robi się to u notariusza i na pierwszym zebraniu jeżeli to tylko możliwe powołuje się od razu radę nadzorczą i zarząd. Pewnie nie dzieje się tak we wszystkich przypadkach, ale w  naszym tak właśnie było. Łącznie 45 minut w miłej atmosferze i ot wszelkie formalności dopełnione. W sytuacji idealnej ta umowa spółki powinna być przekazana do sądu rejestrowego, który to powinien przekazać pozostałym organom jak Urząd Skarbowy i Urząd Statystyczny w celu nadania koniecznych NIP-ów i REGON-ów. Gdybym mógł sobie tą sytuację wymarzyć to te dokumenty powinny być przekazane nie przez zarząd czy wspólników a przez samego notariusza, tak się jednak nie dzieje. Oprócz umowy musieliśmy przygotować cały szereg dokumentów które de facto były odtworzeniem tego co jest zawarte w umowie spółki. Strasznie nie lubię marnowania czasu i głupiej roboty czyli przepisywaniu z kartki na kartkę tylko po to żeby kolejna osoba mogła te informacje jeszcze raz przepisać tym razem wprowadzając to do systemu komputerowego. Takie marnowanie czasu w komercyjnych firmach nie może mieć miejsca i jest tępione tymczasem mam wrażenie, że w urzędzie jest sensem pracy samym w sobie. Kończąc już wątek formalności, przeraża mnie fakt, że organizacja która z założenia ma służyć obywatelom czyli  sąd rejestrowy traktuje obywatela jako petenta, który musi się kłaniać i tylko przeszkadza w piciu kawy. Nie wiem dlaczego w każdej normalnej organizacji można sobie zorganizować czas pracy w ten sposób, żeby chodzić na przerwy na zmianę dzięki czemu stanowisko pracy może cały czas funkcjonować, tymczasem w urzędzie przerwa to rzecz święta i od 13:00 do 13:30 urząd faktycznie nie działa. Panie odgradzają się krzesłami na której wyklejają karteczkę „przerwa” i zapomnij o tym że cokolwiek się dopytasz. Normalnie jak w filmie Barei. Marzy mi się taka sytuacja, że przyjdzie kiedyś jakiś minister i z najwyższego poziomu zarządzi, że każdy urzędnik który ma styczność z petentami będzie miał obowiązkowy 3 miesięczny staż w komercyjnej firmie w dziale obsługi klienta. Ale dosyć tych negatywnych emocji, przejdźmy do przyjemniejszych tematów.

Motywacja

Bardzo lubiłem swoją poprzednią pracę, kreatywne tematy, designerskie zajawki etc. naprawdę praca w reklamie daję niesamowitą frajdę, a to co daje frajdę może dawać satysfakcję. Problem był taki, że z czasem następuje wypalenie, u mnie i tak wydaje się, że to wypalenie postępowało bardzo powoli, nie licząc krótkotrwałych kryzysów, do pracy zawsze chodziłem z bananem na twarzy.

Ale praca nad iWisher’em to zupełnie inna motywacja. Tu też robimy fajne kreatywne rzeczy, robimy w końcu internety :) ale to jaką wewnętrzną energię to daje trudno opisać słowami dlatego może lepiej posłużę się materiałem video:

To niesamowite, jak bardzo praca nad własnym projektem może popychać do działania.

Ponieważ mam predyspozycje do pracoholizmu obawiałem się, że będę siedział w pracy non-stop, ale na szczęście tak się nie dzieje. Chyba dorosłem już do tego, że wiem, że jeżeli dzisiaj się nie wyśpię to jutro nie będę tak produktywny jak mógłbym być. Dlatego teraz kończę już ten pierwszy wpis na na oficjalnym iWisher’owym blogu. Z obietnicą kolejnych już bardziej konkretnych pokazujących od podszewki robienie projektu, który zmieni sposób w jaki kupujemy rzeczy w internecie, żegnam się z Tobą drogi czytelniku do usłyszenia.

Comments

comments

7 Comments

  • Pan WordPress pisze:

    Cześć, to jest komentarz.
    Aby skasować ten komentarz, zaloguj się i wyświetl komentarze tego wpisu. Wtedy zobaczysz opcje edycji oraz kasowania komentarzy.

  • Kasia pisze:

    Oj jakie smutne zakończenie, a tak dobrze się czytało… 😉

  • Michał Korba pisze:

    @disqus_RKiBpuuQZP:disqus póżno było dlatego skończyłem, obiecuje że nastepnym razem wpis zamknę pozytywnym akcentem, specjalnie dla Ciebie

  • Jacek pisze:

    Fanie się czyta takie przemyślenia start-upowca. Będę zaglądał częściej (pomyśl o newsletterze). Trzymam kciuki za wytrwałość.

  • Michał Korba pisze:

    newsletter dobry pomysł, przy nastepnej niedzieli to postawię, zajmę się też stylowaniem typu disqus w mniejszej kolumnie 😛

  • Piotr Sypel pisze:

    Ojj bede czakał z niecierpliowścią na kolejne wpisy. Sam chciałbym „pójść na swoje”. Życze wiele wytrwałości.

  • […] istnieje. O tym z jakimi problemami spotkaliśmy się przy składaniu wniosku wspomniałem już w pierwszym wpisie ale dla przypomnie po przepisaniu wszytskich danych z jednych papierków na drugie, czyli z umowy […]

Powiązane posty: